Po prostu ja.

zdjęcie z projektu Diany Ahudży,
wystawy “Schodzę po spokój” 2026

Nigdy nie czułam świętowania Sylwestra. Im jestem starsza tym większy mam do tego dystans i pewność siebie, by podążać za tym co czuję, a nie co robią inni. Postanowienia można sobie włożyć głęboko, jeśli nie podchodzi się do nich poważnie i nie tworzy do nich realnego “biznes planu”. Łatwo jest to wszystko teraz opublikować, chwalić się, uznać, że się zobowiązało wobec innych, skoro się tym podzieliliśmy ze światem. No przecież wstyd by było nie dowieźć, prawda? Oj tak, byłam tam i nie chcę już dorzucać do tej narracji swoich 3 groszy.

To, co do mnie przemawia to intencja. I wiecie co? Wierzcie mi lub nie, ale co jakiś czas odkrywam, że intencja ma magiczną moc.

Dla mnie to ziarno, rzucone na ziemię. Czasem z czułością, czasem bez przekonania. Ale jeśli złożone z miłością, ma szansę coś z niego wyrosnąć. Bo ziemia jest żyzna i ziemia słucha. Ziemia daje owoce, choć czasem my jej nic nie dajemy w zamian.

Przejrzałam kilka notek z minionego roku i zauważyłam, że intencja, którą złożyłam 31. grudnia 2025 wynika z rzeczywistych potrzeb i procesu, choć zupełnie nie byłam tego świadoma i tego nie zaplanowałam. Wszystko to działo się w podświadomości. A jednak zbliżam się do mojego celu, choć aktywnie nie wkładam w to ogromnego wysiłku jak wstawanie o 5.00 rano by iść na siłownię, nie odstawiłam cukru, nie medytuję nawet 10 minut dziennie. Po prostu żyję. Ale chyba dzięki rozwojowi duchowemu, któremu poświęciłam ostatnie kilka lat, wykonuję pracę u podstaw. Zmieniam ustawienia w moim oprogramowaniu, w moich połączeniach neuronowych, w moim polu.

Mam wiele marzeń. Chciałabym na prawdę dużo. Więcej fotografować. Więcej pisać. Organizować więcej swobodnych spotkań z bliskimi. Więcej spacerować. Uczyć się dalej hiszpańskiego. Być obecną mamą. Być wspierającą żoną. Więcej gotować, więcej dbać o dom. Więcej pracować i więcej zarabiać. Mniej wydawać pieniędzy na niepotrzebne rzeczy. Żyć jeszcze wolniej. Organizować sobie czas na jogę, boks i inne sporty. Itp, itd.

Jak coś się tego wydarzy – super. Za rok przeczytam sobie ten post i pomyślę “O, fajnie, to mi się udało zrobić”. Ale nie o tym jest dla mnie ten nowy rok. To wszystko się wydarza gdzieś w tle. W tle tego, że staję się sobą.

Bo moją intencją na ten rok jest a u t e n t y c z n o ś ć.

Pragnę być po prostu sobą. Bez presji, bez oceny, bez udawania i ambicji do bycia kimś więcej. Bo całe moje życie czułam, że muszę się piąć do góry. Ulepszać się. Dążyć do perfekcji, która nie ma ciała ani imienia. Sam mój rozwój duchowy miał temu służyć. Ale dziś, czując ogromny ciężar przytłaczających oczekiwań wobec samej siebie, żalu, pretensji, że znów zjebałam, że nie dowiozłam, że coś źle zrobiłam – składam intencję odpuszczenia. Wydaję sobie pisemne pozwolenie, by nic nie robić. By się cieszyć tym jaka jestem. By się nie wstydzić tego jaka jestem. By być po prostu sobą. I nikim więcej.

Chcesz zanurzyć się głębiej w piękno kobiecego ciała?
Zamów mój album TRUTH i wesprzyj moją pracę.

TRUTH | 299 pln


Użyj kodu THANKYOU na 10% zniżki.


WANT MORE?

SIGN UP TO RECEIVE A LETTER WITH ART, THOUGHTS, WORKSHOPS & OPPORTUNITIES

I don’t spam!
Read the privacy policy for more info.